czwartek, 18 lipca 2013

Moja żona socjalistka

Jak się dobrze przypatrzeć to otaczają mnie sami socjaliści. Nawet przyjaciółka uważająca się za liberałkę jest podszyta socjalizmem. Kiedy mam dość sporów i nabieram ochoty na piwo wypite w spokoju płynącym z wzajemnego zrozumienia (kiedy wystarczy powiedzieć tylko: a pomoc socjalna? a za odpowiedź machnięcie ręką albo smętne skinienie głową...), nie znajduję nikogo. Trza pić samotnie albo z ideologicznymi kalekami.
Niestety najboleśniejsza jest świadomość, że własna żona należy do ich grona i nijak nie jest w stanie pojąć mojego poglądu na politykę i świat.  "Musisz być ubezpieczony, po co głosujesz na tych co i tak przegrywają?, zobacz jaka tragedia: znów zginął żołnierz w Afganistanie, po co ci wolność, lepsza mała pensyjka i trzy tygodnie urlopu raz w roku..." i tak dalej. Wraca umęczona z pracy, narzeka, że ma dużo obowiązków, czuje się niedoceniana więc mówię: rzuć pracę, wyjedźmy, zbudujmy szałas i żyjmy z pracy własnych rąk. Nie rozumie: a gdzie bezpieczeństwo? Jedziemy gdzieś a ja skręcam z ustalonej trasy, którą przemierzaliśmy aby zmienić widoki ona na to, że zabłądzimy. Skłonność do ryzyka i przygody niemal zerowa...
Chyba uważa mnie za niespełna rozumu, kiedy jej mówię o domu autonomicznym, ograniczaniu wszelkimi legalnymi sposobami karmienia ZUS-u i Rządu albo o sprzedaży telewizora.

Jesteśmy żywym dowodem na tezę o przyciąganiu się przeciwieństw.
Taak, ale piwa nadal nie mam się z kim napić.

1 komentarz:

  1. Mam to samo , z tym że mój mąż na szczęście lubi błądzić po bezdrożach, właściwie lubił bo teraz paliwo zbyt drogie, niestety... Zajrzyj na stronę Darka Karpia - Szary Wilk, On żyje tak jak sobie wymarzył w wieku chyba 10 lat. Naprawdę można, tylko odwagi w życiu trzeba. A na kompromisy liczyć muszą obie strony.
    I w końcu będę tez chować kury i co inne, żeby wiedzieć co jem i wkładam dzieciom do garnka, a moje dzieci będą znały historię m.in. Wołynia Howgh

    OdpowiedzUsuń